platforma blogowa portalu dziennik wschodni

Urzędniczy kłopot z blogerami

Spada sprzedaż tytułów prasowych. Nie od dziś, ale dziś po raz kolejny informują o tym media, na podstawie danych ogłoszonych przez Związek Kontroli Dystrybucji prasy. Coraz więcej informacji pozyskujemy z internetu: portali i blogów.
Nasze Ministerstwo Kultury postanowiło zająć się tym problemem i uregulować status grasujących na dziko po sieci blogerów, z których niektórzy zyskali już sobie spory rozgłos.
Jednak internet to dość specyficzna działka, wymagająca stałego z nim obcowania, na co najwyraźniej urzędnicy nie mają czasu. Tym tylko można wyjaśniać coraz to mniej trafione pomysły resortu kultury na okiełznanie branży.
Najpierw był pomysł rejestrowania blogerskich portali jako tytułów prasowych. Kiedy podniosły się głosy sprzeciwu, że to biurokracja i ograniczenie wolności słowa, pomysłu szczęśliwie poniechano. Jak się okazuje nie na długo. Teraz regulatorzy wzięli się za określenie statusu blogera. Według najnowszych propozycji bloger będzie miał obowiązki , nie mając praw. W razie naruszenia czyichś dóbr osobistych może odpowiadać prze sądem jak dziennikarz, naczelny redaktor czy wydawca, ale już nie przysługuje mu prawo do tajemnicy dziennikarskiej , przez co na żądanie powoda musi ujawnić swojego informatora.
Blogerzy rzadko korzystają z informacji pozyskiwanych nieoficjalnie. Obecnie znakomita większość, jak blogerka Kataryna, opiera się na tym co znajdzie na oficjalnych stronach internetowych, korzystając z BPI i występując jako osoba prywatna z zapytaniami do władz na podstawie prawa do informacji publicznej. Niemniej internet zmienia się dynamicznie i nie jest powiedziane , że w dającej się przewidzieć przyszłości blogerzy nie będą korzystać z informatorów, tym bardziej, że coraz więcej osób woli się zwracać do nich niż do dziennikarzy, którzy są związani zasadą lojalności z wydawcą.
Dziwi więc , że resort ministra Zdrojewskiego wykazał się nie tylko dyskryminowaniem części podmiotów debaty publicznej, ale także krótkowzrocznym i etatystycznym podejściem do rynku mediów.

Komentowanie wpisu jest wyłączone.