Balansując na progu.
Chodzi oczywiście o próg 55% deficytu finansów publicznych czyli tzw. drugi próg ostrożnościowy wymyślony przez ustawodawcę, by okiełznać polityków szastających publicznym groszem.
Plany prywatyzacyjne rządu sprowadzające się do wyprzedaży za stosunkową niewielką cenę strategicznych, bo już tylko takie zostały, spółek skarbu państwa , mają na celu pozyskanie do budżetu ok 40 mld zł. Jednak eksperci wątpią w ten rezultat i mówią, że jeśli rządowi uda się w ten sposób uzyskać 20 mld. czyli połowę tej kwoty, to będzie dobrze.Jeden z nich, Krzysztof Rybiński podkreśla, że to działanie dorażne, że brakuje w tych planach strategii zbilansowania dochodów i wydatków państwa. Mówiąc zwyczajnie, bez ograniczenia wydatków nie ma mowy by tej kwoty nie przejeść.Może odsuniemy w czasie groźbę 2-go progu ostrożnościowego, ale czym załatamy kolejną dziurę? Ta ostatnia ma wynieść w tym roku według różnych szacunków od 70-85 mld zł. A pamiętacie Państwo tzw. dziurę Bauca? Szacowana była na 60-90 mld zł. Wtedy w 2001 roku ogłoszono stan zapaści państwa , a maisteamowe media z utęsknieniem wypatrywały nacierającej do władzy SLD. Dziś nikt nie bije na alarm. Wszyscy się cieszą z sukcesów naszej gospodarki. Poza garstką wtajemniczonych , mało kto wie czym jest zapisany w konstytucji 3-ci próg ostrożnościowy wynoszący 60% , a o budżecie zrównoważonym jeszcze mniej osób ma pojęcie. O, błogosławiona nieświadomości!


